sobota, 4 sierpnia 2012

Ufff...

  To była pracowita sobota!
Z rana wzięłam się za pokój syna. Sam był zaskoczony ile "skarbów" nazbierały jego szafki,  łóżko i dywan typu szagi. Niby odkurzany czysty, a tu przy trzepaniu ... a może lepiej nie będę wspominać. Zajęło mi to czas do południa. Potem obiad i dalej do pracy. Teraz jest czysto i miło! Znalazło się nawet sporo rzeczy do wywózki dla innych . Sporo, znaczy całe moje auto :)
 Cieszy mnie fakt, że dzieci zaczęły poczuwać się do pomocy w takich  porządkach. Poszło sprawniej. Teraz za to mogę z przyjemnością zrobić kolacyjnego grilla z rodziną i odpocząć. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz