czwartek, 10 stycznia 2013

Zegar z CCCP

Witam serdecznie :)

Kiedy 13 at temu przeprowadzałam się do nowego domu, 
zabrałam z sobą zegar.
I nie wiem dla czego, trzymałam go w zapomnianym miejscu tyle lat.
Może z sentymentu...:)
No ale do rzeczy!
Przypadkowe znalezisko okazało się zepsutym, ale fajnym, kolejnym zbieraczem kurzu, 
który zagościł po pomalowaniu w mojej kuchni.
A że nie znoszę cykania zegarów to nawet nie przeszkadzało mi, że nie chodzi.
I tu niespodzianka. 
Wczoraj,  mąż zabrał go do naprawy i oto mam jak nowy, cykający zegar.
Na szczęście cyka cicho hihihi







                                                                                 *




3 komentarze:

  1. Super go pomalowałaś fantastyczna odmiana! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz Haniu..., zupełnie inny zegar! Jak to warto czasem zachować coś, żeby póżniej spojrzeć na daną rzecz na nowo. Super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie skromne próby odnowienia opatrzonych przedmiotów. Chyba było warto. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń