środa, 5 lutego 2014

Mięta z kawą? Czy kawa z miętą???


Kawa z miętą :) Czy już o niej wspominałam?

Kiedyś moja siostra zrobiła mężowi kawę z miętą w termosie na drogę.
Kawę w zimowe dni fundowała mu co raz by stojąc w korkach miał czym się pocieszyć.
Dnia pewnego wpadła na pomysł zrobienia kawy z miętą. Tylko zapomniała uprzedzić o innym smaku kawy męża.
Kiedy znudzony jazdą kierowca sięgnął po kawę, jego kubki smakowe lekko się zdezorientowały!
Pomyślał sobie, że: -żona termos źle wypłukała z ludwika!
                                    -całkiem niezła tylko z ludwikiem to strach!
I wylał!
Kiedy po powrocie z pracy siostra spytała męża czy smakowała kawa, mieli sporo śmiechu z tej sytuacji.

Zaintrygowana tym smakiem postanowiłam i ja spróbować!
Uwierzcie!! Pyszna!!!
 tylko tym razem zapomniałam włożyć miętę do zaparzaczki. Wtedy łatwiej, po zaparzeniu usunąć pływające listki :)))
Pozdrawiam H.

10 komentarzy:

  1. ja bardzo lubie kawę z mieta i truskawka ;)
    fajna opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o a ja kawosz nad kawosze nie próboałam jeszcze takiej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O wiele lepiej się czyta z tą czcionką! Super:)
    http://spisiocenablogow.blogspot.com/2014/02/nominacja-do-liebster-blog-award.html
    zostałaś nominowana do Liebster Blog Award zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uwielbiam kawę z miętą i czekoladą. Pycha!

    OdpowiedzUsuń
  5. haha, niezła historyjka :) ja za kawą nie przepadam, ale taką to bym sobie wypiła :) może nawet spróbuję zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł:) Gdybym nie była uczulona na kawę, to napiłabym się takiej mikstury:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spróbuję na pewno, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jutro rano i ja zrobię sobie kawę z "ludwikiem" :) Świetny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń